
Nie wyszly idealnie, ale zadanie nauki spelnily OK.

Nastepnie zabralam sie za cos wiekszego - hustecznik:
Tu juz troche poszalalam i zrobilam zlote przetarcia na kantach. Wszystko szlo dobrze, ale niestety uzywalam kiepskiego pedzla i powstawaly zacieki. Probowalam z walkiem piankowym, ale ten zostawial pecherzyki i wulkany. Mimo uzywania papieru sciernego po kazdej warstwie, nadal widac wszystkie zacieki. Sa gladkie w dotyku, ale pod swiatlo bardzo je widac
Po 8 warstwie lakieru zwatpilam, ze moze byc lepiej i porzucilam dzielo. Jednak sie nie poddaje i nastepny hustecznik lezy na warsztacie. Moze tym razem uda sie lepiej...









Nowości