Dziewczyny, nie wiem jak dla Was, ale dla mnie skarbnicą materiałów są markety budowlane, surowe drewienka, korek, szło i pleksiglas. Wszystko i w rozmaitych grubościach i wielkościach. Takie np kołeczki drewniane, okrągłe, kwdratowe, czy wielokątne, mają koło metra długości, po pocięciu ich na plasterki można tonę kolczyków, czy innych przywieszek zrobić
Drewniane opakowania od serów, czy poprostu skrzyneczki po owocach z takiego cieniutkiego drewiena można bez problemu pociachać dobrym skalpelem.
Poza tym serdecznie polecam wizytę u stolarza, oni zwykle nie gryzą i pozwalają grzebać w swoich "śmieciach", tzn. resztkach odpadowych. mozna tam wyszperać całkiem przyzwoite "wzory" w sam raz do ozdabiania.
Ps. Fairy, nie potrząsamy puszki z farbą!!! Ma sobie stać spokojnie, jeśli trzeba ją zamieszać, to robimy to, ale nie przez potrząsanie jak grzechotką, tylko spokojnie. To samo z lakierem itp. Potrząsanie sprawia, że powstają te niechciane bąbelki. Farba nie ciasto, nie trzeba jej napowietrzać potrzasaniem. Jak spadnie, przewróci się, kot się nią "pobawi", to musi "odstać", żeby powietrze uciekło, im gęstsza, tym dłużej naturalnie.
Używam wyłącznie farb z marketów bud. mieszając z akrylami z tubek, dla uzyskania pożądanego koloru i sprawują się bez zarzutu
