sama się dziwię tej różowości w moim wykonaniu. zazwyczaj jak widzę ten kolor to zaczynam zgrzytać a tu ostatnio naszyjniki takie, toczki, wstążki w różowościach kupuję...
chyba się starzeję.... zostanę starą panną w różowym i tylko jeszcze z dziesięć kotów muszę sobie zorganizować. a i czytać romanse będę.

dziękuję Wam pięknie.
Plastusiu - powiem szczerze też ciekawa jestem. Kasia go do głowy przyłożyła i wyglądała fajnie. Jak nie znajdę anielskiej to pewnie ją namówię na zapozowanie.
ladyolga - ja ten toczek zaczęłam robić jakoś w lutym chyba. wtedy ufarbowałam wełnę i ukulałam podstawę i większe kwiatki.
małe kwiatki powstały jakieś dwa miesiące temu.
w całość złożyłam niedawno.
kiedyś przyjdzie czas na dkończenie i Twojego. nic na siłę.
moje ulubione hasło - nic na siłę. weź większy młotek.
