Ja mam obydwa, ale dopiero będę testować. Ale takie pierwsze spostrzeżenia Sculpey: jest tańszy i jest go ciut więcej, ma biały kolor i jest bez zapachu. Fimo: droższy, jest go trochę mniej, przeźroczysty i ma taki śmieszny zapach, ale mi on tak nie przeszkadza. Myślę, że fimo nie będzie też taki zły. Takie podsumowanie z moich obserwacji

:
Fimo:
-Plusy: przeźroczysty może się to przydawać, więcej jak na razie ich nie widzę.

ale jak wypróbuje w praktyce to zdam relacje.
- Minusy: mało opłacalny, niektórym może przeszkadzać ten zapach, kolory nadaje się mu tylko z farba olejną, raczej nie uzyskamy efektu "bitej śmietany" skoro nie miesza się z masami.
Sculpey:
- Plusy: bardziej się opłaca, zero zapachu, miesza się z masami, więc problem ze znalezieniem farb olejnych, albo pigmentu odpada.
Raczej sculpey wygrywa, ale zobaczymy jak to będzie w praktyce. Ależ się rozpisałam
