Kobietki kochane, dziękuję za tyle ciepłych słów w kierunku mojego drzewka

Dodam, że dalej stoi ubrane, bo wprowadza cudowną atmosferę, której jakoś nie mogę się wyrzec...
A tymczasem wrzut zwiastujący zakończenie rozbratu z kolorami - nie umiem długo bez nich wytrzymać

Kolczyki wymiankowe dla Pillow - a w zasadzie dla jej mamy i siostry, mam nadzieję, że były udanymi prezentami. Robione zaraz po gwiazdkach, więc kolory w nich nieposkromione. Dostałam za nie cudne kwiatowe brochy i kolczyki:

I równie wymiankowa bransoletka dla Uny - robiona jako komplet do biżuterii, którą dostała od Tobatki. Piękna zielona bransoleta z irysami stała się dzięki niej moją własnością.

Faberge (eksperyment w srebrze):

Siódma pieczęć (bardzo jestem zadowolona z efektu - jednocześnie elegancki i minimalistyczny):

Okruchy tęczy:

Słodki oddech wiosny (całkiem na przekór temu, co za oknem

):

Chromoterapia (potrzebna ze względu na to, co za oknem...):

ps.: Niedługo kończę dwie nowe kolekcje. Kolejny wrzut zapowiada się obfity... 