Wielkanoc (blisko, coraz bliżej...) w tym roku zaskoczyła mnie zupełnie. Życzenia, komu mogę, będę musiała wysłać pocztą elektroniczną - na kartki już za późno. Na robienie ozdób czasu też mi brak, bo pierwszeństwo mają porządki i ciasto drożdżowe. Ale pokaże coś, co zapowiadałam już przed poprzednią Wielkanocą, a co wówczas nie zostało dokończone. Umówmy się, że i dzisiaj brakuje jeszcze kilku warstw lakieru, że środek mi nie wyszedł - może kiedyś się zlituję i dokończę. Teraz po prostu pokaże jajo wyłaniające się z pierwotnego chaosu

. Styropianowe jajo na cukierki.

Z żadnej strony nie jest płaskie (ale wszak jajo to kształt prawie doskonały i nie ma się co czepiać...), nie da się więc postawić. Do całorocznego przechowywania na parapecie trzeba używać koszyczka.

A na dodatek z bliska udaje, że jest strusie:

PS. Zupełnie nie wiem, dlaczego na jednym zdjęciu jajo próbuje być różowe
