Pierwsza praca na maszynie

Igłą igiełka z napędem elektrycznym

Moderatorzy: sasilla, elenuke, zebrzyca

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez shere » Wto Lis 17, 2009 8:45 am

Piszę tutaj to pytanie z czystej, wrodzonej, ludzkiej ciekawości.

Jakie były wasze pierwsze prace na maszynie? Od czego zaczynałyście? Ile miałyście lat? I co właściwie chciałyście zrobić i jak wam to wyszło?

Sama chcę zabrać się do poznania z maszyną. Już raz do niej siadałam, ale to było raczej ogólne poznanie funkcji i takie tam zszycie paru kawałków.

Opowiedzcie więc swoją historię ;)
Awatar użytkownika
shere
Kandydatka na Craftlady ;)
Kandydatka na Craftlady ;)
 
Posty: 182
Dołączenie: Sob Maj 02, 2009 11:43 am
Miejscowość: Olsztyn

Reklama
Uzależniona Craftlady ;)
Uzależniona Craftlady ;)
 

Re: Pierwsza praca na maszynie

Postprzez Damroka » Wto Lis 17, 2009 9:02 am

Ja zaczęłam szyć , pod czujnym i życzliwym okiem teściowej, jak miałam 26 lat . Pierwszą rzeczą , którą uszyłam była pikowana rękawica kuchenna z watoliną w środku :) Musiałam ją pruć wiele razy, aż była uszyta wzorowo .Mimo, że wtedy się złościłam, to teraz jestem wdzięczna teściowej , że nauczyła mnie solidnej pracy .
Zaczynałam naukę na starej maszynie Singer, z napędem nożnym :)
Awatar użytkownika
Damroka
Kandydatka na Craftlady ;)
Kandydatka na Craftlady ;)
 
Posty: 157
Dołączenie: Pon Paź 05, 2009 6:12 pm

Re: Pierwsza praca na maszynie

Postprzez marlena31 » Wto Lis 17, 2009 9:46 am

Moja przygoda z szyciem zaczela sie bardzo wczesnie od recznego szycia ubran dla lalek na kocu pod blokiem :) .
Pierwsze starcie z maszyna bylo na przelomie 7-8 klasy szkoly podstawowej.Pod okiem mojej mamy tez krawcowa uszylysmy razem z kolezanka krotkie klasyczne spodnice ze stareczo przescieradla :D .Do dzis pamietam jaka ja wtedy bylam dumna
marlena31
Nie pisząca lady ;)
Nie pisząca lady ;)
 
Posty: 29
Dołączenie: Pon Cze 29, 2009 11:52 am
Miejscowość: Tewkesbury UK

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez rozella » Wto Lis 17, 2009 9:57 am

Jeżeli jesteśmy przy wspomnieniach, to moja mama, nie miała cierpliwości do nauczenia mnie szycia. Kiedy już /z powodu choroby/ nie mogła siadać do maszyny, podarował mi ją. To zbiegło się z otrzymaniem przez nas własnego mieszkania. No i co za tym idzie nalezało uszyć jakieś firanki itd. Wowczas to moja świeżo poznana sąsiadka, która z niczego potrafiła zrobić coś, postanowiła mnie nauczyć. Nie powiem, cięzko było, bo moj mózg nie poddawał sie naukom, stawiał opór :D W końcu otrzymałam pierwsze zadanie domowe. Miałam cos samodzielnie uszyć. To był fartuch prostokąt podszyty, a do tego doszyty pasek, który jednocześnie stanowił troczki do wiązania. Druga praca do siatko/torba dla córki w piekna kratke biało-granatową. Poniosła mnie wyobraznia i doszyłam kieszonki, zakładki na długopisy i ołówki, o jakżesz byłam z siebie dumna :)
„Pomnij, że sąd laika, gdy mówi o dziele, o dziele mówi mało, o laiku wiele..."

http://toitam.blogspot.com/[/color]
Awatar użytkownika
rozella
Craftlady moderatorka ;)
Craftlady moderatorka ;)
 
Posty: 6305
Dołączenie: Pią Sty 05, 2007 6:29 pm
Miejscowość: Poznań

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez klaudynka » Wto Lis 17, 2009 10:06 am

:) moja pierwsza praca to była spódniczka na gumce - zadanie na stopień harcerski chyba w 6 klasie. Mama pilnowała mnie, żebym nic jej na maszynie nie zepsuła. A takie prawdziwe szycie to dopiero teraz w szkółce patchworku :)
Awatar użytkownika
klaudynka
Craftlady Profesor ;)
Craftlady Profesor ;)
 
Posty: 1740
Dołączenie: Czw Gru 04, 2008 7:40 pm
Miejscowość: Ostróda / Olsztyn

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez madzia88f » Wto Lis 17, 2009 11:19 am

Ja od maleńkości siedziałam z mamą przy stole, ona przy swojej maszynie, ja przy swojej (różowej, na baterie :) ). Szyłam ciuszki dla mojej wielkiej kolekcji lalek. Oczywiście wszystko "profesjonalnie", tak jak mama. Wykroje z "Bu*dy" (nie wiem czy można podać tytuł ;) ), wszystko równiutko wycięte, rzepy czy guziczki. No ale teraz mama nie pozwała mi siadać przy maszynie, bo twierdzi, że bycie krawcową nie jest dobre i każe mi się iść uczyć.

Ale mam plan, poczekam aż zostanę w domu sam na sam z maszyną, szybko coś uszyję, mama będzie zachwycona i pozwoli mi jej używać 8-)
madzia88f
Goszcząca lady ;)
Goszcząca lady ;)
 
Posty: 43
Dołączenie: Nie Sie 16, 2009 10:15 pm
Miejscowość: prawie Wrocław

Re: Pierwsza praca na maszynie

Postprzez inga » Wto Lis 17, 2009 11:55 am

gdy czytam wasze wspomnienia to od razu mam przed oczami moją babcię, która była z zawodu krawcową i mnie siedzącą obok niej i wpatrzoną w jej szycie jak w obrazek. moje pierwsze szycie to były ubranka dla lalek ze scinków, a nawet z futerek, bo kuśnierz z naszej ulicy miał na kopy ścinków i nie raz mi się dostało ich parę.
a takie poważniejsze szycie to były sukienki i spódniczki dla moich córek. o i nawet uszyłam strój słoneczka dla mojego synka na przedstawienie- szarawary i opaska.
a później już szyłam posciele, zasłony i takie tam bieliźniane rzeczy, przydatne w domu :>
Awatar użytkownika
inga
Prawdziwa Craftlady ;)
Prawdziwa Craftlady ;)
 
Posty: 513
Dołączenie: Sob Sie 16, 2008 9:16 am
Miejscowość: Jastrzębie Zdrój
Medale: 1
 (1)

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez jantar » Wto Lis 17, 2009 12:23 pm

Pierwsza maszyna pojawiła sie w domu jak miałam 14 lat. Zwykły łucznik na nożny napęd. Siadałam do niej po kryjomu jak mamy nie było w domu. Próbowałam szyć różne proste rzeczy i ubranka dla lalek.
Pierwsze poważne szycie to była sukienka uszyta z poprutych taty spodni i maminej spódnicy. Były modne pop-artowe łączenia różnych tkanin i taka była moja sukienka - bezrękawnik.
Potem już poszło i szyłam dla siebie, sióstr i koleżanek - proste spódnice, spodnie i bluzeczki.
jantar
Uzależniona Craftlady ;)
Uzależniona Craftlady ;)
 
Posty: 1958
Dołączenie: Czw Kwi 10, 2008 8:45 pm

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez shere » Wto Lis 17, 2009 7:39 pm

Nie wiem jak wam się to pisze, ale mi bardzo miło czyta się te wspomnienia :) Mam nadzieje, że jeszcze ktoś się podzieli swoją opowieścią.
Awatar użytkownika
shere
Kandydatka na Craftlady ;)
Kandydatka na Craftlady ;)
 
Posty: 182
Dołączenie: Sob Maj 02, 2009 11:43 am
Miejscowość: Olsztyn

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez manhamana » Śro Lis 18, 2009 8:52 am

Jak większość Craftek zaczynałam ręcznie od ubranek dla lalek małych maskotek
Jak pojawił się łucznik w 8 klasie podstawówki zaczęło się "wielkie szycie"
Najpierw torby, torebeczki zdarzyło się zasłony machnąć, coś podwinąć. Odzieżowo to w LO popełniłam jedyny patchwork kieckę bezrękawnik ze ścinków wełnianych materiałów i spódnicę które gdzieś w szafie jeszcze są. a potem poszło jak burza proste kiecki których forme odrysowałam z kupionej indyjskiej sukienki, spódnice.
obecnie namiętnie przerabiam ciuchy nabyte w lumpeksach...... fajny materiał a że duże nie szkoszi będzie mniejsze obecnie mam na warsztacie płaszcz rozm 24 wyjściowo :D trochę zajęło zmniejszenie
no i zdziwienia wszystkich pań w sklepie z materiałami pościel z polaru co drugi sezon szyję nową zaleta ciepłe i miękkie ;)
manhamana
Prawdziwa Craftlady ;)
Prawdziwa Craftlady ;)
 
Posty: 563
Dołączenie: Pią Lip 31, 2009 2:08 pm

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez moniqurd » Śro Lis 18, 2009 7:04 pm

u mnie w domu była maszyna produkcji radzieckiej :) ...tak się wtedy mówiło, taka fajna turkusowo-zielona...pierwszy raz szyłam mając 0k 15 lat, była to pomarańczowa kamizelka, najpierw na starym materiale zrobiłam wykrój z burdy ,pozszywałam i przymierzyłam, dopiero jak okazało się że pasuje zrobiłam z właściwego materiału i dopiero miałam problem - brakowało mi cierpliwości przy wykańczaniu ( obszycia ,dziurki itd),powiedziałam sobie nigdy więcej.Dopiero 10 lat póżniej ,sięgnęłam po maszynę przy okazji przeprowadzki do nowego mieszkania - firaneczki , pościel itd, takie proste rzeczy szyję do dziś, chociaż ostatnio popełniłam parę rzeczy...( jak zrobię fotki to pokażę)
moniqurd
Prawdziwa Craftlady ;)
Prawdziwa Craftlady ;)
 
Posty: 828
Dołączenie: Czw Paź 29, 2009 8:38 pm

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez Ramona » Śro Lis 18, 2009 10:07 pm

Choc maszyna byla w domu od zawsze, bo matka kupila swojego najlepszego na swiecie Lucznika przed moim narodzeniem, jakos pozno zaczelam (nie liczac szycia recznego). Matka szyla, jak musiala ;) ojciec (z zawodu mechanik samochodowy 8-) ) szyl i szyje do tej pory zdecydowanie chetniej. Do tej pory jak matka kupi sobie spodnie, to ojciec je skraca ;)
Ja, mimo wczesniejszych bardzo niesmialych prob zaczelam na urlopie maciezynskim. I to wlasciwie z przypadku...
Widzialam gdzies okladke Anny, oczarowal mnie haftowany obrus na okladce i choc nie mialam pojecia o hafcie, wymyslilam, ze sie naucze, trzeba bylo tylko znalezc te gazete! Nie znalazlam :( ale wpadla mi w rece Burda z wykrojami dla dzieci.
Zaczelam ambitnie, spodnie 3/4 w kant, z "mankietami", kieszeniami itd oraz do kompletu koszula z krotkim rekawem (tez z mankietami "oczywiscie"). Mialam w nosie oznaczenia o trudnosci i od razu szylam z materialu. Zabralo mi to trzy dni zycia, sam kolnierz wszywalam pol dnia, drugie tyle "rozpracowywalam" rozporek w spodniach (pornografia mi wychodzi ;))
Tak, czy siak udalo sie, mimo poblazliwych usmieszkow i calkiem zlosliwych komentarzy rodzinki. I jakos poszlo. Przestalam sie bac. I cale szczescie, bo nie chce drugi raz szyc zaslon 100% recznie, hehe.
Po roku uszylam meskie spodnie "biodrowki", na "maluszka", ktory mial 100 cm w pasie, tworzac samodzielnie wykroj. I powiem nieskromnie, jego byla juz wowczas dziewczyna stwierdzila, ze nie widziala jeszcze spodni, ktore tak dobrze lezalyby na jego tylku :yu:
Ramona
Kandydatka na Craftlady ;)
Kandydatka na Craftlady ;)
 
Posty: 186
Dołączenie: Pią Lut 16, 2007 12:33 pm
Miejscowość: Łódź - Hamburg

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez shere » Czw Lis 19, 2009 10:42 pm

Nie ma to jak dzika satysfakcja i błysk żalu eks dziewczyny ;)
No, ale przynajmniej widzę, ze nie zaczynam najpóźniej na świecie. Myślę, że pod czujnym okiem mamy jakoś sobie poradzę z tą bestią.
Awatar użytkownika
shere
Kandydatka na Craftlady ;)
Kandydatka na Craftlady ;)
 
Posty: 182
Dołączenie: Sob Maj 02, 2009 11:43 am
Miejscowość: Olsztyn

Pierwsza praca na maszynie

Postprzez tuome » Pon Lis 23, 2009 8:15 am

no ja się cały czas szykuję, żeby zacząć :)
ja z maszynami do szycia też mam trochę wspomnień - mój kochany dziadek (tata taty :P) był krawcem i jako że byłam jego pierwszą wyczekaną wnusią, to miałam specjalne względy :D szył mi ubranka dla lalek, a pościel, którą miałam do przedszkola mam do tej pory - w tej chwili śpi pod nią mój starszy synek :). szyła też babcia (mama mamy), a po niej - mama. Maszyna babci (z napędem nożnym :P) do tej pory u mamy stoi, tylko ona jakoś nie bardzo ma już samozaparcie, żeby z niej korzystać :).
Ja sama miałam malutką różową maszynę ale jak się popsuła, to się przerzuciłam na ręczne machanie igiełką :) a teraz cały czas przymierzam się do tego koromysła, co stoi w szafie od poprzednich świąt :P
Awatar użytkownika
tuome
Początkująca Craftlady ;)
Początkująca Craftlady ;)
 
Posty: 465
Dołączenie: Czw Sie 06, 2009 4:39 pm

Re: Pierwsza praca na maszynie

Postprzez Niedzielka » Pią Lis 27, 2009 10:51 am

Ojej, jaki fajny temat założyłaś shere!!! Z wielką przyjemnością sobie poczytałam Wasze wspomnienia :)

Ja zaczynałam podobnie jak widzę, czyli od ręcznego szycia ubranek dla lalek. Ale w domu stała stara maszyna, przedwojenny Pffaf po mojej babci. Babcia szyła, haftowała i w ogóle, ale niestety nie było nam dane się poznać... Moja mama do szycia nigdy nie miała ciągot, więc maszyna stała sobie i służyła za szafkę pod telewizor. Ale jak urosłam, ciągnęło mnie do szycia ciuchów strasznie. Pod koniec szkoły podstawowej, czyli jak miałam jakieś 14 lat, zaprzyjaźniona nauczycielka zlitowała się nade mną, gdy dowiedziała się, że uszyłam sobie ręcznie spódniczkę.( Proste to było, prostokąt podłożony oddałam do plisowania, potem zostało tylko wszycie zamka i pasek :mrgeen: )
Więc chodziłam do niej do domu na kursik, nauczyła mnie posługiwać się maszyną - też miała taką na pedał, Łucznik to był pamiętam. Po tej nauce rozłożyłam maszynę po babci na części, wyczyściłam naftą, naoliwiłam i złożyłam do kupy - i działała!!! Potem poprułam jakaś bluzeczkę, która się zużyła a lubiłam i wg niej zrobiłam wykrój. Byłam strasznie dumna, bo bluzeczka mi nieźle wyszła, a miała kołnierz i guziki. To już było na początku liceum i zadawałam w niej szyku na imprezach.
A moją pierwszą elektryczną maszynę kupiliśmy na początku małżeństwa za pieniądze, które dostaliśmy od mojej mamy na wózek dla pierworodnego 8-)
Dla mnie to było spełnienie marzeń.....
Awatar użytkownika
Niedzielka
Kandydatka na Craftlady ;)
Kandydatka na Craftlady ;)
 
Posty: 151
Dołączenie: Pią Lut 13, 2009 2:16 pm
Medale: 1
 (1)

Następna

Powróć do Szycie sztuką jest

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości