Witajcie
Czaiłam się kilka dni... Szperałam w internecie, znalazłam te sklepy i sklepiki z artykułami do wytwarzania mydełek (oleje, masła, dodatki, wyciągi roślinne... Chciałam podać listę kilku sklepów i poradników - ale nie wolno. (mam nadzieję korekta jest do zaakceptowania dla administratora)
I tak dziś przymierzam się i przymierzam...
Postanowiłam spróbować coś prostego, więc zabrałam się za przetapianie mydełek, jakie miałam w domu. Ponieważ używałam mydełek już dojrzałych chemicznie, przereagowanych, użyłam metalowej formy do ciasteczek. Czytałam już że robiąc mydło od podstaw z użyciem sody kaustycznej (NaOH) nie można używać foremek metalowych, teflonowych, miedzianych i podobnych materiałowo, gdyż reagujące nadal w mydle związki przereagowały by z foremką. Jednak używając już gotowego mydła, nie ma strachu, jest już neutralne.
1
Wzięłam kostkę mydła firmy Oriflame szafranowe (miałam - wzięłam). Starłam na tarce. Wsypałam wiórki do garnka, ten zaś włożyłam do większego częściowo wypełnionego wodą. Dodałam 2 łyżki zaparzonej kawy, 1 łyżkę oliwy z oliwek, 1 łyżkę miodu. Topiło się wieki. Dodałam kawowego naparu i pomogło. Ale następnym razem zastosuję powtarzającą się tu radę o dodaniu odrobiny alkoholu.
Przygotowałam dodatki:
wanilię (szukając kiedyś herbaty znalazłam tanią wanilię w laskach) (mam nadzieję korekta jest do zaakceptowania dla administratora)
kawę mieloną
kakao
Taka masę przelałam do foremek (pachnie cudnie kawą i kakao). Wyszły 3 mydełka.
2
Znów wspomniana kostka. Miało być korzenne w zapachu, ale jak na mój gust za słabo.
Dodatki stanowią
miód i oliwa obowiązkowo
zmielone goździki
zmielony anyż
cynamon
Trochę wiele tych mielonych dodatków dałam, ale udało się. Silny anyżowo-goździkowy aromat z cynamonem w tle. Też 3 sztuki.
3
Oczywiście kostka gotowego mydła (tym razem kokosowe - ale jak zawsze dla mego miastem zatrutego nosa za słabo)
Zamiast wody wzięłam mleko. Oczywiście miód i oliwę.
Dodatkowo
Płatki owsiane sparzone mlekiem (mleko potem dodałam do mydełka)
końcówkę olejku kokosowego (sabon miał kiedyś olejki - zostały mi 4 krople)
3 łyżki cukru (czytałam gdzieś że wspomaga mienienie się mydełek)
Pachnie kokosem w stopniu przeze mnie oczekiwanym

. To mydło dłużej mi się topiło, a w czasie dość intensywnego mieszania mocno się napowietrzyło. Jest bardziej miękkie, taki jakby zastygły mus (zobaczymy co będzie później). Z powodu tego napowietrzenia wyszło mi go dwa razy więcej (po prostu widać to powietrze w ilości musu mydlanego).
Testowałam resztki z garnka. Mydlą się.
Zdjęcia wkleję jutro, jak je zrobię w świetle dziennym. Te które robie teraz są beznadziejnie niedoświetlone (a pstrykam kamerką internetową

)
Do przetopienia mam jeszcze owsiane z IvRocher. Jest dość ostro perfumowane. Mam ochotę zrobić je z olejkami pomarańczowymi, suszem kwiatów pomarańczy i masłem Karite. Więc bez zakupów się nie obejdzie

.
Piszecie o gotowych bazach jak i o robieniu od podstaw z naturalnych składników. Też się do tego przymierzam. Ale wszystko w swoim czasie

jeszcze tu zawitam i się pochwalę

.
Pozdrawiam