Wiesz co ? ta pszczółka to moze być zbieg okoliczności. Ot pszczółka , tyle ze nam kojarzy się z Mają. Też nigdy nie ubierałam moich dzieci w gotowce sklepowe. Tak prosto uszyć strój. Mój starszy syn urodził się już powazny , z marsową miną i bruzdą między brwiami. Jak więc było przebrać takiego poważnego faceta Kiedyś udało się go namówić na strój kucharza. Z tym, ze stopień trudności polegał na tym, ze bluzkę, spodnie i papucie musiał mieć takie które nosił normalnie. Założyłam więc synowi biały golf, spodnie dżinsy na szelkach oczywiście. Uszyłam długi fartuch taki zawiązywany z tyłu, i nakładany na szyję . Taki który ochrania jednie przód. Na głowę śmieszną czapę jak w kreskówce miał Bartolini Bartłomiej herbu Zielona Pietruszka, mammmma miaaaa. Zastanawialam sie co zrobić by ta góra ta chmurka trzymała się . Wpadłam na pomysł by wszyć tam worek foliowy. Przy nakładaniu czapy powietrze powodowało , ze nie opadała smętnie. Ech, to były czasy, ile się musiałam nagłówkować co roku.
_________________ Zajmij się czymś. Dzięki temu czas stanie się twoim sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. P. Coelho
Pomogła: 6 razy Wiek: 32 Dołączyła: 23 Paź 2006 Posty: 1227 Skąd: z Poznania
Ordery: Brak
Wysłany: 4 Styczeń 2008, 12:01
A mnie Babcia uszyła przepiękny kapelusik do przebrania za Czerwonego Kapturka! Taki kapelusik-czapeczkę, z szerokim rondem z przodu, wiązany na kokardę pod brodą, był piękny!
A kiedy byłam przebrana za Kota w Butach, Mama doszyła mi ogon, z czarnej pończochy, w niej był drut owinięty watą i papierem, tak że całość była sztywna, nei wisiała i się nie wlokła. Do tego miałam mieczyk plastikowy, pelerynę z mamy chusty i czerwone kalosze jako buty takie wysokie Włosy miałam upięte jak uszy kocie i namalowane wąsy A następnego roku byłam przebrana za murzyna ludożercę, miałam koczek, z wetkniętą w niego plastikową kością, takie duże koła złote w uszaczh i nosie i byłam pomalowana na czarno Mama uszyła mi ze wstążek kolorowych taką pseudo spódniczkę z trawy, jejku, ale się rozmarzyłąm
Dopiero z perspektywy lat widzę, jaką kreatywnością wykazywała się moja Mama, żeby za neiwielkie pieniądze ciekawie mnie przebrać I zgarniałam nagrody za przebranie, bo jednak wyróżniałam się w gronie koleżanek przebranych za damy czy królewny
_________________ Michelle
My heart belongs to raggedies!
karnawał się co prawda kończy ale... wrzucam jeszcze kilka propozycji strojów dla dzieci z książki pt: "Karnawał naszych dzieci"... pierwszą część możecie znaleźć tu... ostatnią tu...
Z tego, co pamiętam to byłam krakowianką w podstawówce.
W liceum moje gusta przeszły transformację i mając na uwadze oryginalność, kiedy wymagano przebrania za postać z filmu, wcieliłam się w Edwarda Nożycorękiego, co przy kudłatości mojej czuprynki nie było zbyt trudne Do tego stosowny makijaż... Cóż, moja przyjaciółka do dziś to wspomina
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum