Pomogła: 9 razy Dołączyła: 14 Paź 2006 Posty: 2332 Skąd: Warszawa
Ordery: Brak
Wysłany: 19 Luty 2008, 18:27
Spinka, babaYaga, wracając do tematu wątku
taka mata samoregenerujaca się jest rzeczywiście bardzo fajna, natomiast nie jest wieczna - po pewnym czasie nacięcia będą widoczne, ale to dopiero po paru latach
_________________ Gość zapraszamy do wzięcia udziału w naszym kolejnym konkursie?
wiem, ze na forum obowiazuje zakaz reklamy. Mimo to mam prosbe. Chce zaczac moja przygode z decoupage, wiem juz jakie pedzle kupic. Ale czy moglybyscie mi powiedziec gdzie w internecie lub gdzie w poznaniu dostane tanie i dobre akcesoria? Lub po prostu podac nazwe firmy produkujacej dobre kleje i werniksy? moze byc na pw
_________________ I just want something I can never have
Na temat pędzli już pisałam- polecam nylony. Są tanie i świetnie nadają się do akryli i całej decoupage'owej reszty. Mają jeden zasadniczy plus- świetnie się myją
Werniks i klej?- Ja używam IDEA Maimeri i sobie chwalę
Paper Doll, nie wiem, jakiego nożyka używałaś i co uległo zagładzie
Bo jeśli ostrze, to mój nożyk ma odkręcany mosiężny gwint i resztę złamanego można spokojnie wyjąć.
Ufff to chyba tyle...
nożyk stamperii, gdyby złamało się ostrze to byłoby pół biedy. złamał się nożyk przy ostrzu niestety
Dołączyła: 26 Mar 2008 Posty: 14 Skąd: Goleniów/Warszawa
Ordery: Brak
Wysłany: 7 Kwiecień 2008, 19:11
dziewczyny jak myjecie pedzle? uzywacie jakis srodkow? ja ma chyba jakies nienajlepsze bo po pierwszym uzyciu i starannym wyczyszczeniu na drugi dzien sa strasznie twarde, a boje sie uzyc rozpuszczalnika, bo nie wiem co sie pozniej stanie podczas malowania
apanachi, jeśli chodzi o mnie (używam tylko nylonów), to zawsze moczę pędzle w czasie pracy. Dzięki temu mycia nie ma zbyt wiele. A co do smego procederu czyszczenia, to płuczę samą wodą, względnie wcześniej namydlam. Moje nylony też po wyschnięciu zbijają się i robią twarde, ale mija im po roztarciu palcami, albo po prostu zwilżeniu
Ja używam pędzli do farbek i wikolu białego. Płuczę je starannie po każdym użyciu, a raz na jakiś czas wrzucam do zmywarki. Narazie nie straciłam jeszcze żadnego pędzelka
Pomogła: 1 raz Wiek: 22 Dołączyła: 20 Lut 2008 Posty: 318 Skąd: Kraków
Ordery: Brak
Wysłany: 8 Kwiecień 2008, 14:18
Houston, mamy problem Znaczy tak: pomalowałam drewnianą tacę czarną akrylową farbką i raz, że strasznie babrze mnie przy jakimkolwiek dotknięciu, a dwa - jest kilka niedokładnych miejsc - drobniutkich, ale przy malowaniu na jeden kolor je widać. Nie mogę ich domalować, bo wtedy poprzednia warstwa mi się niszczy Opracowałam rozwiązanie, które wydaje mi się dobre, ale nie jestem pewna: pomaluję całość jedną cieniutką warstwą lakieru akrylowego, żeby mi cała farba nie zostawała na palcach, i potem naniosę jeszcze raz czerń tam, gdzie jej brakuje. Dopiero potem będzie lakierowanie "właściwe". Pomysł wydaje mi się całkiem dobry, bo jedna cienka warstwa lakieru i tak "wsiąka" w drewno, więc nie tworzy super odpornej powłoki - w sam raz, żeby jeszcze "przyjąć" trochę farbki. Nie wiem, niech wypowie się specjalistka, bo nie chciałabym stracić całej pracy, gdyż zapowiada się dobrze
Rozważam też przejechanie tego na około jednoskładnikowym cracklem, bo spękania pasowałyby do "klimatu" tacy.
_________________ Mam kota na gorącym dachu mojej głowy,
On czuwa nad smakiem i kolorem moich nocnych spraw.
Pomogła: 9 razy Dołączyła: 14 Paź 2006 Posty: 2332 Skąd: Warszawa
Ordery: Brak
Wysłany: 8 Kwiecień 2008, 14:40
mely, ale co sie tak naprawdę stało?
po jednokrotnym pomalowaniu surowego drewna nie zawsze można uzyskać jednolity kolor. Czy farba wyschła? Co to znaczy "babrze mnie"?, farby akrylowe po wyschnięciu nie puszczają koloru. Dlaczego przy nakładaniu drugiej warstwy niszczy sie pierwsza?, nie myślę, aby lakier załatwił sprawę - raczej ją skomplikuje, bo skoro farba nie wysycha to położenie lakieru nic nie da.
Opisz step by step co robiłaś, coś wymyślimy
_________________ Gość zapraszamy do wzięcia udziału w naszym kolejnym konkursie?
Pomogła: 1 raz Wiek: 22 Dołączyła: 20 Lut 2008 Posty: 318 Skąd: Kraków
Ordery: Brak
Wysłany: 8 Kwiecień 2008, 19:21
Drewno było zagruntowane przed pomalowaniem czarną farbą. Czarna nie mogła nie wyschnąć, bo leżało to ze dwa tygodnie. A kiedy biorę do rąk tacę, to mam całe brudne palce Malowałam już nią kiedyś pudełko i też brudziło, ale udało mi się je ładnie równo pomalować, więc lakier nakładał się normalnie i jest elegancko.
Wracając do tacy: próbuję zamalować miejsca, w których są drobniutkie braki - i tam, gdzie dotknę gąbeczką, to robią się smugi w farbie, która już niby była wyschnięta.
Nie wiem, już całkiem zgłupiałam, ale chyba po prostu wezmę maleńki pędzelek i nim spróbuję delikatnie podziubdziać.
_________________ Mam kota na gorącym dachu mojej głowy,
On czuwa nad smakiem i kolorem moich nocnych spraw.
Pomogła: 9 razy Dołączyła: 14 Paź 2006 Posty: 2332 Skąd: Warszawa
Ordery: Brak
Wysłany: 8 Kwiecień 2008, 19:40
mely, wiesz coś nie halo jest z ta farbą. Akrylowe farby powinny schnąc tworzyć twarda wodoodporna powierzchnię. A gdybyś położyła druga warstwę na całość? może nie byłoby nierówności.
_________________ Gość zapraszamy do wzięcia udziału w naszym kolejnym konkursie?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum