Dziekuje bardzo ;*
najbardziej usmiecha mi się folia aluminiowa ^^
Dopiero zaczynam fimo, wiec nie mam żadnych brudnych resztek, a chodzi mi o jak najwieszka oszczędnosć materiału.
Witam wszystkie craftladies :-)
Tym postem debiutuję na forum. Przyznam się, że do kilku miesięcy zaglądam tutaj regularnie, zbierając cenne uwagi i porady. Szukałam miejsca, gdzie znajdę kompendium wiedzy i doświadczeń nt fimo, i tak trafiłam tutaj, i zostałam :-) Ciepło się na sercu robi, gdy trafia się na podobnie zakręconych ;-)
Chciałam się podzielić moją metodą oszczędzania fimo i produkowania lżejszych koralików (kolczyki …). Stosuję parafinę ze świec. Roztapiam we wrzątku białą świecę (sprawdziłam, że kolorowa barwi fimo), gdy trochę przestygnie i stanie się ciągliwa, szybko lepię kulki (lub inne formy), kiedy kulka jest jeszcze ciepła, przekłuwam ją igłą do cerowania. Jeśli zimna – przekłuwam rozgrzaną cerówką ;-). Następnie oklejam fimo (warstwa powinna mieć minimum 1 mm – cieńsze jednak pękają zbyt łatwo) tak, żeby nie zakleić na amen dziurek w parafinowej kulce. Kiedy koralik jest gotowy, poprawiam dziurki w koraliku, tradycyjnie cerówką. Wypiekając, układam koralik dziurką do dołu, uprzednio blaszkę wykładając kilkoma warstwami ręcznika papierowego – inaczej parafina, która nie wsiąkła, reaguje trochę z fimo – w takim miejscu kolory ciemnieją. Po wypaleniu potrząsam koralikami, aby usunąć resztki parafiny. Szczególnie oporne wydmuchuję – jak wydmuszkę. Wycieram energicznie, gdy jeszcze ciepłe – zastygniętą parafinę można zawsze jeszcze zeszlifować. Mały kłopot jest z nawlekaniem korali – bo sznurki utykają w pustym koraliku, ale końcówkę sznurka oplatam drucikiem i to pomaga. Fajnie wyglądają przygotowane tak korale z transparentnej masy, z dodatkiem metalicznej lub perłowej … Przepraszam za tak długi post. Mam nadzieję, że mimo to komuś się przyda :-)
Pomogła: 3 razy Dołączyła: 07 Mar 2007 Posty: 1662 Skąd: Lublin
Ordery: Brak
Wysłany: 16 Kwiecień 2008, 10:15
Witaj utitin Pewnie że się przyda, powiedz mi tylko czy takie puste w środku koraliki nie pękają jak się je mocniej naciśnie? Koniecznie załóż swój wątek ze zdjęciami i pochwal się swoimi pracami.
Wszystko zależy od średnicy koralika i przeznaczenia - te malutkie do kolczyków robię cienkie (takie właśnie ok 1 mm) - bo i tak nie są specjalnie narażone na zgniecenie a i tak wytrzymują - w palcach zgnieść ich nie mogę, a przyznam, że ciężkimi przedmiotami nie próbowałam ;-) Duże korale - grubsze ścianki. Po próbach wyszło mi, że dobrze jest, gdy grubość ścianki równa się minimum 25% średnicy kulki. Na razie nikt się nie skarżył, że coś pękło. Zauważyłam też (pewnie znów wyważam otwarte drzwi), że fimo robi się w pełni twarde po minimum 2 godzinach od wypalenia (kupa zabawy ze zgniataniem co godzinę kolejnej kulki) - małe formy szybciej. Pewnie to zależy jakoś, przynajmniej pośrednio, od czasu stygnięcia.
Dzięki za zaproszenie do grona - żadnen ze mnie talent, ale mam tyle radości z kulania, że często o tym zapominam ;-) Nie mam sfoconych większości prac, bo zwyczajnie zapominam o tym, zanim oddam ludziom (kolejny cud niepamięci ;-) ), ale co znajdę, to postaram się pokazać :-). Kulam dopiero od 1,5 roku, namiętnie czytam wszelkie tutoriale i oglądam prace, co pozwala mi zachować przynajmniej resztki samokrytycyzmu ;-)
Witaj uzdolniona kobieto!
Dla mnie fimo to czarna magia, więc zajmuję się czym innym...
Rablinko, dzięki za otuchę :-) Uwierz, z fimo dasz radę - spróbuj, żadna tam magia, której nie mogłaby opanować ta odrobina czarownicy, (od "czarownicująca"), która tkwi w każdej z nas ;-) Śmiało, do dzieła :-).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum