hehe ja o jeden dzień spóźniona (bo 15 czerwca),ale też drutowałam. w pociągu z Wrocka do Poznania.
od czasu szkółki wszystkie podróże pociągiem umilam sobie dziubaniem. najfajniej wyglądam, kiedy oprócz mnie w przedziale siedzą jakieś starsze kobietki. ale mi zazdroszczą! jedna pani stwierdziła,że to super pomysł i że też tak zacznie.
i ludzie w przedziale w ogóle jacyś tacy mili... wiadomo - druty budzą respekt
Pomogła: 7 razy Wiek: 23 Dołączyła: 01 Lis 2006 Posty: 1570 Skąd: frei stadt danzig
Ordery: Brak
Wysłany: 27 Czerwiec 2008, 19:50
Bergamotka, ale tylko w ramach samoobrony, bo bezbronne osoby atakować drutami... jakoś sobie tego nie wyobrażam... bo przecież - osoba drutująca=przemiła dziewczynka
ja tak jak Bergamotka, zrobiłam sobie dzierganie publiczne w pociągu i też 15. czerwca, tylko, że relacji pociąg trochę innej był, Katowice - Olsztyn Pięć dni później to samo w drodze powrotnej. I spotkałam się z przeróżnymi reakcjami, od szczerego zdziwienia z jednoczesnym wbijaniem oczu w robótkę i miną pod tytułem "ale o so chozi?" poprzez miłe uśmiechy, po komentarze "Jak to miło, że jeszcze ktoś to robi" ale ja to praktycznie codziennie coś dłubię w miejscu publicznym. Pracuję w sklepie zoologicznym i w przerwach między klientami dziergam. Ludzie już się przyzwyczaili, a niektórzy na wejściu już mi mówią "Spokojnie, nie pali się, jak trzeba to troszkę poczekam, grunt by się oczek nie zgubiło bądź pomyłki nie zrobiło" A dostawcy dopraszają się o "taki dłuuugi i szeroooki szalik na zimę".
ja przemiła? hehe to tylko pozory.
cieszę się,że Gagu nauczyła mnie drutować, bo ani filcować (ewentualnie na sucho,ale niewygodnie) ani witrażować się nie da w pociągu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum