
Jak ztarkowałam mydło, włożyłam je do ciężkiej szklanej miski, zaś tą miskę do garnka z wodą i całość przykryłam pokrywką. Robi się taka łaźnia parowa. To dość nawilża wiórki mydlane, szklą się, masa po pewnym czasie siada (wiórki się stopią). Masa jest wówczas bardzo ale to bardzo gęsta. Dodanie 2 łyżek wody trochę poprawia stan. Nie mieszam szybko, by mydło się nie spieniło. Dodanie 1/4 przegotowanej (lepiej destylowanej) wody powoduje ze masa ma konsystencje kisielu. Wówczas dodaję dodatki, mieszam (powoli) i gorącą chochelką rozlewam do foremek (zachowuje się jak stygnący budyń).
Tyle z doświadczenia i przemyśleń nad techniką...

Znów poszalałam (teraz będzie spokój na dłuższy czas). Zrobiłam mydełka dodając wody. Zauważam że trzeba dodać przegotowanej, bądź destylowanej. Jedna partia mydełek ma w niektórych miejscach takie małe drobinki. Czytałam że to wpływ twardej wody. "Zastosowanie twardej wody do rozpuszczenia ługu powoduje powstanie nierozpuszczalnego mydła wapniowego lub magnezowego" (zrób sobie krem > receptury > mydła > problemy w mydlarni). Nie jestem pewna czy to to... Może raczej kawałki zbitego mleka w proszku...
Co zrobiłam:
Mydło rumiankowe:
2 kostki wielbłąda, 1 łyżka oleju rycynowego, 2 łyżki mleka w proszku, 2 łyżki zmielonego koszyczka rumianka (apteka), 4 łyżki wyciągu rumiankowego (azulan - apteka), około 1/4 szklanki przegotowanej wody.
Azulan zabarwił mydełka na lekko żółtawo-kremowy kolor i razem z płatkami nadał rumiankowy zapach.
[imglink=] http://fotoo.pl/hosting-zdjec/2010-03/0e52d369/picture 16.jpg.html [/imglink]
Mydło różane:
2 kostki wielbłąda, 1 łyżka oleju rycynowego, 2 łyżki mleka w proszku, 3 łyżki pokruszonych płatków różanych (miałam zasuszone róże z walentynek
), 1 łyżka olejku zapachowego, około 1/4 szklanki wody.[imglink=] http://fotoo.pl/hosting-zdjec/2010-03/3 ... 8.jpg.html [/imglink]
Eksperymentowałam. Płatki dodałam do mydła w trakcie jego topienia (przesypałam wiórki płatkami). płatki się rozgotowały i zabarwiły mydło na cielisty kolor. Już wiem, że dodawać na końcu
. Tu powstały mi te białe punkciki w mydle.[imglink=] http://fotoo.pl/hosting-zdjec/2010-03/c32b7577/picture 19.jpg.html [/imglink]
Mydło lawendowe:
2 kostki wielbłąda, 1 łyżka oleju rycynowego, 2 łyżki mleka w proszku, 3 łyżki kwiatu lawendy (apteka), 1 łyżka olejku zapachowego, około 1/4 szklanki przegotowanej wody.
Wyszło idealnie białe.
[imglink=] http://fotoo.pl/hosting-zdjec/2010-03/2 ... 0.jpg.html [/imglink]
Nie wiem - możne to wpływ mleka, cukru, olejku rycynowego, ale te idealnie białe mydełka darszanowe troszkę pociemniały. Teraz lawendowe nie ma cukru. Jeśli pociemnieje, następnym razem nie dodam mleka.
[imglink=] http://fotoo.pl/hosting-zdjec/2010-03/5 ... 1.jpg.html [/imglink]
Miałyście może efekt ciemnienia mydełek? Jeśli nie to to mleko
.Czym wzbogacacie mydełka? (jeśli tak robicie)
Z innych spostrzeżeń.
Robiąc mydło lawendowe razem wzięłam wytłuściłam foremkę olejkiem rycynowym. Jest gęstszy. Tyle co umoczyłam opuszek palca i wysmarowałam tą ilością każdą małą foremeczkę. Mydło łatwiej wychodziło z foremek niz po zastosowaniu wcześniej oliwki do pielęgnacji.
Pociemniałe mydełko... Ciemnieje z wierzchu (coś się tam ponoć utlenia). Jak go używam, warstwa utleniona zmydla się i znów jest białe. Ciekawe jak głęboko zachodzi proces utleniania. Ciekawe czym zabezpieczyć mydełko przed utlenianiem (tak zamknąć szczelnie...)




a co się będę
zbędnej piany zero
Kiedy będę miała więcej czasu wypróbuje kąpiel bo cały proces produkcji "na gazie" zajął ok 30 min.





ale będe kombinować dalej!
Nowości